W przestrzeni publicznej szeroko komentowana jest jedna z najbardziej poruszających historii, jaką Magiera opowiedział w rozmowie z Tomaszem Ćwiąkałą. To opowieść z pozoru zwyczajna – o podróży na mecz – która z czasem nabrała dla niego głęboko symbolicznego znaczenia.
„Jadąc na mecz, zawsze miałem ten zwyczaj, że zatrzymywałem się wcześniej i szedłem – do lasu, parku – brałem różaniec, odmawiałem cały różaniec i wracałem do samochodu i jechałem dalej na mecz” – wspominał. Ten rytuał, powtarzany wielokrotnie, był dla niego momentem wyciszenia i skupienia przed sportową rywalizacją.
Tym razem jednak wydarzyło się coś, co – jak sam przyznał – trudno racjonalnie wyjaśnić. „Zazwyczaj było tak, że odmówiłem dwie i pół dziesiątki i wracałem do auta. Ale odmawiając w tym Olsztynie, idąc w tym parku, coś mi podpowiadało w głowie: ‘idź dalej, idź dalej, idź dalej, idź dalej’” – relacjonował.
Magiera posłuchał tego wewnętrznego impulsu. „I ja nie zawróciłem do samochodu. Odmówiłem trzecią, czwartą, piątą i w momencie, kiedy zakończyłem, zaćwierkotał ptak i podniosłem głowę do góry” – opowiadał dalej. To, co zobaczył chwilę później, zapamiętał na całe życie: „A tam trzydzieści metrów na drzewie wisiał taki wysoki napis: ‘Liczę na ciebie – Jan Paweł II’”.
Te słowa, przypisywane Jan Paweł II, odczytał jako osobisty znak. „Jakbym miał cię dzisiaj zaprowadzić w to miejsce, nie zaprowadziłbym cię w nie, nie wiem. Są rzeczy, które się dzieją. Ja bardzo wierzę i się tego nie wstydzę, bo uważam, że mi to pomaga” – podkreślał.
To świadectwo wiary i duchowego doświadczenia powraca dziś ze szczególną siłą – w kontekście jego nagłego odejścia.
Głos w tej sprawie zabrała również Dominika Chorosińska, która w emocjonalnym wpisie w mediach społecznościowych podkreśliła znaczenie tej postaci dla polskiego sportu. „Jacek Magiera był osobą niezwykle religijną” – napisała, przypominając jego słowa i duchowe doświadczenia. Dodała również: „W wieku 49 lat odszedł drugi trener reprezentacji. Wielka strata dla polskiej piłki”.
Jej wpis nie był jedynie informacją – miał charakter osobistego pożegnania, nacechowanego refleksją nad tym, jak wiara kształtowała życie trenera. Zakończyła go słowami modlitwy: „Wieczne odpoczywanie racz Mu dać Panie”.
Wspomnienia o Jacku Magierze pokazują człowieka, który łączył profesjonalizm sportowy z głębokim życiem wewnętrznym. W świecie zdominowanym przez wyniki, presję i rywalizację, jego postawa przypominała, że dla wielu sportowców równie ważna jest sfera duchowa.
Historia z Olsztyna – opowieść o modlitwie, intuicji i napisie zawieszonym na drzewie – nabiera dziś wymiaru symbolicznego. Dla jednych pozostanie osobistym doświadczeniem wiary, dla innych – inspirującą opowieścią o poszukiwaniu sensu i znaków w codzienności.
Jedno jest pewne: Jacek Magiera zapisał się w pamięci nie tylko jako trener, ale jako człowiek, który nie bał się mówić o wierze. A jego słowa: „Są rzeczy, które się dzieją” – dziś wybrzmiewają mocniej niż kiedykolwiek.
