Państwa członkowskie wyraziły dziś zgodę na podpisanie przez Unię Europejską umowy z krajami Mercosur. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leye w poniedziałek podpisze więc w Paragwaju porozumienie, w rezultacie czego od wtorku Polskę będą mogły zalewać produkty żywnościowe z Ameryki Południowej. Do sprawy odniósł się w czasie konferencji prasowej Jarosław Kaczyński. Prezes PiS zwrócił uwagę, że porozumienie nie zagraża tylko rolnikom, ale sytuacji zdrowotnej całego społeczeństwa, ponieważ żywność produkowana w krajach bloku Mercosur nie odpowiada standardom obowiązującym w Unii Europejskiej i Polsce.

- „Ekspansja tej żywności ma także jeszcze jeden aspekt, mianowicie może ograniczyć polski eksport do Unii Europejskiej, a to jest naprawdę bardzo poważna część naszego eksportu w ogóle. I to jest jeden z sukcesów tych ostatnich trzydziestu kilku lat. I ten sukces może w tej chwili przestać być tak wielkim sukcesem. To jest też dla nas bardzo trudne do przyjęcia”

- dodał.

Wskazał przy tym na manipulacje rządu Donalda Tuska, który odpowiedzialnością za finalizację porozumienia próbuje obarczać… Prawo i Sprawiedliwość oraz prezydenta Karola Nawrockiego.

- „Te sprawy ruszyły w momencie przejęcia władzy przez rząd Donalda Tuska. Były zapewnienia m.in. z jego strony, że teraz są różnego rodzaju zabezpieczenia, że to już jest niegroźne. Później to zdanie było zmieniane. W tej chwili się deklaruje, że my jesteśmy przeciw, tylko nie ma odpowiednio dużej większości, żeby to zablokować. To wszystko to jest próba wprowadzenia społeczeństwa w błąd. Ten rząd po prostu dopuścił do tej sytuacji”

- podkreślił Jarosław Kaczyński.

Przypomniał, że rząd Zjednoczonej Prawicy pokazał, iż można skutecznie blokować niebezpieczne projekty Unii Europejskiej, czego przykładem było zablokowanie polityki migracyjnej.

Prezes PiS zauważył, że „mamy do czynienia z sytuacją kryzysu, który może, ale niemal na pewno doprowadzi do tego, bo trzeba jeszcze dodać sprawy związane z Ukrainą, do bardzo głębokiego kryzysu rolnictwa, a może nawet niszczącego”.

- „Rolnictwo i tak dzisiaj znajduje się w bardzo trudnej sytuacji, bo wystarczy spojrzeć na ceny produktów, które są często poniżej opłacalności, poniżej kosztów produkcji. I w związku z tym to, że rolnicy protestują, to jest to ich święte prawo w państwie demokratycznym, a drugiej strony z punktu widzenia tych obywateli, którzy nie są rolnikami, to jest też kwestia ich zupełnie bezpośrednio dotycząca. To jest po prostu kwestia stanu naszego zdrowia, stanu naszej gospodarki, naszych możliwości na rynkach europejskich, ale także światowych”

- wyjaśnił.

- „Warto bić na alarm i trzeba pamiętać, że to jest sprawa wszystkich Polaków, a nie sprawa tylko rolników. Trzeba ich wspierać”

- dodał.