Według jego relacji mężczyzna – zatrzymany później przez Służbę Kontrwywiadu Wojskowego – miał udać się prywatnie na Białoruś, a alarm w resorcie podniosła… własna informacja pracownika, że nie może wrócić do kraju. Kamiński napisał: „Miał być wielki sukces, ale wyszła groteska. Okazuje się, że zatrzymany ws. szpiegostwa pracownik MON pojechał na urlop na Białoruś. ‘Wpadł’, gdy sam poinformował przełożonych, że nie może wrócić do pracy, bo utknął na Białorusi”.
Europoseł skierował przy tym publiczne pytania do ministra obrony, Władysława Kosiniaka-Kamysza, dopytując, czy podejrzany zgłaszał wcześniej kierunki urlopów oraz czy miał formalną zgodę na wyjazdy do państwa uznawanego za wrogie. „Ilu pracowników, funkcjonariuszy i żołnierzy podległych Panu instytucji jeździ do wrogiego nam kraju urlopować?” – pyta Kamiński, podsumowując sprawę słowami: „W głowie się to nie mieści…”.
Na razie ministerstwo nie odniosło się publicznie do tych szczegółowych sugestii, a w oficjalnych komunikatach ogranicza się do potwierdzenia faktu zatrzymania i prowadzenia śledztwa.
Zatrzymanie i zarzuty
Jak wcześniej informowały media, we wtorek rano Służba Kontrwywiadu Wojskowego zatrzymała wieloletniego urzędnika MON, zatrudnionego w departamencie strategii i planowania obronnego. Według nieoficjalnych ustaleń mężczyzna był objęty zainteresowaniem służb od miesięcy.
Resort obrony przekazał w komunikacie opublikowanym w serwisie X, że do zatrzymania doszło w siedzibie ministerstwa w Warszawie, a podejrzanemu przedstawiono zarzuty współpracy z obcym wywiadem. Sprawę prowadzi SKW we współpracy z prokuraturą wojskową oraz Żandarmerią Wojskową; trwają czynności procesowe, a prokuratura nie ujawniła jeszcze, jaki kraj miał być beneficjentem działalności podejrzanego.
Eksperci ds. bezpieczeństwa, komentując podobne przypadki w przeszłości, podkreślają, że osoby posiadające dostęp do informacji wrażliwych podlegają rygorystycznym procedurom wyjazdowym, a każda podróż do państw wysokiego ryzyka powinna być zgłaszana i oceniana przez właściwe komórki ochrony informacji niejawnych.
Miał być wielki sukces, ale wyszła groteska. Okazuje się, że zatrzymany ws. szpiegostwa pracownik MON pojechał na urlop na Białoruś. "Wpadł", gdy sam poinformował przełożonych, że nie może wrócić do pracy, bo utknął na 🇧🇾. Podobno ten "kierunek" urlopów w MON nie jest wcale… pic.twitter.com/mEYsy5Kf0C
— Mariusz Kamiński (@Kaminski_M_) February 4, 2026
