Z sondażu wynika, że Koalicja Obywatelska może liczyć na 32,5 proc. poparcia, co oznacza wzrost o 0,2 punktu procentowego w porównaniu z poprzednim pomiarem. Drugie miejsce zajmuje Prawo i Sprawiedliwość z wynikiem 22,7 proc., notując spadek o 0,8 pkt proc.
Największą dynamikę wzrostu odnotowały jednak ugrupowania prawicowe poza PiS. Konfederacja uzyskała 13 proc. poparcia (wzrost o 1,8 pkt proc.), a Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna – 9,9 proc., zwiększając wynik aż o 2,2 pkt proc. Lewica z kolei zdobyła 8 proc., poprawiając notowania o 1,4 pkt proc.
Pod progiem wyborczym znalazłyby się trzy ugrupowania: PSL (4,8 proc.), Partia Razem (3,1 proc.) oraz Polska 2050 (2 proc.). Spadł także odsetek wyborców niezdecydowanych – obecnie wynosi 4 proc.
Przeliczenie wyników na 460 mandatów w Sejmie pokazuje skomplikowaną sytuację polityczną. Według symulacji Koalicja Obywatelska zdobyłaby 192 mandaty, PiS – 128, Konfederacja – 64, Konfederacja Korony Polskiej – 44, a Lewica – 32.
Oznacza to, że potencjalny sojusz KO i Lewicy dawałby 224 mandaty – o siedem mniej niż wymagane 231 głosów do uzyskania większości. Z kolei hipotetyczny blok PiS z obiema Konfederacjami mógłby liczyć na 236 mandatów.
Sytuacja na prawicy jest jednak nie do końca jeszcze określona, ponieważ stanowisko Jarosława Kaczyńskiego jest w tej sprawie nieubłagane. Lider PiS w ostatnich wypowiedziach jednoznacznie wykluczył możliwość współpracy z Konfederacją Korony Polskiej Grzegorza Brauna, zarzucając jej środowisku prorosyjskie sympatie oraz kontrowersyjne powiązania.
Choć Koalicja Obywatelska wyraźnie prowadzi w sondażu, arytmetyka sejmowa pokazuje, że zwycięstwo wyborcze nie musi oznaczać łatwego powołania rządu. Donald Tusk stoi przed paradoksem: jego ugrupowanie ma największe poparcie, lecz potencjalni koalicjanci nie gwarantują stabilnej większości.
Eksperci zwracają uwagę, że dalsze zmiany w notowaniach mniejszych ugrupowań mogą znacząco przetasować scenę polityczną. Szczególnie istotne będzie to, czy formacje balansujące wokół progu wyborczego zdołają przekroczyć barierę 5 proc. w kolejnych badaniach i oczywiście w wyborach.
