Autor, historyk urodzony w 1979 roku w Zabrzu wyjechał z rodzicami na przełomie lat 70-tych i 80-tych do Niemiec wraz z tzw. falą późnych przesiedleńców, czyli tych mieszkańców Górnego Śląska, którzy skorzystali z okazji, że Republika Federalna Niemiec przyjmowała jako uchodźców ludzi, którzy mogli wykazać, że ich rodzice lub dziadkowie byli pełnoprawnymi obywatelami Rzeszy Niemieckiej.

 

Rossoliński w latach 1991-2005 studiował historię kultury Europy Wschodniej na Europejskim Uniwersytecie Viadrina we Frankfurcie n/Menem. Od ok. 2012 roku Rossoliński-Liebe zaangażował się w projekt dotyczący Holokaustu w pamięci diaspory ukraińskiej po wojnie. Od około 2014 niemiecki historyk zajął się badaniami nad kolaboracją Polaków w III Rzeszy w czasie II wojny światowej. To z kolei pociągnęło za sobą stypendia w United States Holocaust Memorial Museum w Waszyngtonie (USA) oraz w Niemieckim Instytucie Historycznym w Warszawie i wreszcie International Institute for Holocaust Research, należącym do słynnego Yad Vashem.  Kulminacją jest wydanie książki o burmistrzach polskich w trakcie okupacji niemieckiej, oskarżającej ich o aktywny udział w zagładzie Żydów.

 

Książka ta zawierała wiele trudnych do zaakceptowania uproszczeń historycznych i sugerowała spory udział polskiego społeczeństwa w winie za deportowanie ludności żydowskiej do gett i obozów śmierci. Wydaną w Niemczech pozycję bardzo rzeczowo krytykował Instytut Pamięci Narodowej. W odpowiedzi Rossoliński-Liebe lub jego znajomi z kręgów polskich i międzynarodowych wydali niedawno apel w obronie autora sugerując, że stał się on obiektem całkowicie niemerytorycznej nagonki, wynikającej z niezdolności polskiej opinii publicznej do zmierzenia się z winami Polaków z lat wojny. Sam autor opublikował dodatkowo na łamach prestiżowego dziennika „Frankfurter Allgemeine Zeitung”  tekst, który jest jedną litanią skarg na atakowanie jego książki i „zniesławiania go przez przedstawicieli państwa polskiego i niemieckiego oraz skrajnie prawicowe fundacje”. Rossoliński-Liebe głosił, że jego pozycja nigdy nie została poddana rzeczowej, naukowej krytyce. Najbardziej jednak bulwersujące w tekście jest zdanie, że całe zjawisko Holokaustu było dziełem, jak to określił Rossoliński-Liebe, „transnarodowym”.

 

Teza Rossolińskiego-Liebe to wyraźna próba rozmycia kierowniczej roli Niemiec w zagładzie Żydów na zbiorowe uczestnictwo i tym samym zbiorową winę wszystkich europejskich narodów. Trudno zaakceptować taką opinię, szczególnie postawioną w kraju, w który przodkowie jego obywateli stworzyli system przymusu i zbrodni który zmuszał do współudziału akcji polowań na Żydów, jednocześnie promując donoszenie na nich i wydawanie w ręce Niemców. Ideologia rozmywania kierowniczej roli Niemiec w zagładzie Żydów pojawia się w Niemczech już przynajmniej od 20-tu lat. Ale miała dotąd charakter raczej publicystyczny. Słynny był w 2012 roku numer Spiegla z tytułem „Die Complizen” (czyli wspólnicy), w którym stawiano tezę, że liczne narody Europy są współwinne za zagładę Żydów. Teraz Rossoliński-Liebe posuwa się o krok dalej i definiuje wprost Holokaust jako winę transnarodową. Zapamiętajmy tę datę, bo jest to kolejna ponura cezura w wypieraniu przez naszych sąsiadów zza Odry wyjątkowej winy i w zamian sugerowanie europejskiej winy zbiorowej.