Po pierwsze należy uznać, że podobne wypowiedzi są skrajnie nieodpowiedzialne i szkodliwe przede wszystkim dla ukraińskiej społeczności w Polsce. Z oczywistych powodów publiczne wypowiedzi każdego obcokrajowca w Polsce zawsze przykuwają do siebie więcej uwagi, niż wypowiedzi Polaków. Tym bardziej to dotyczy Ukraińców w kontekście obecnych problemów istniejących w stosunkach polsko-ukraińskich. Z tego powodu publiczna aktywność ukraińskiego dziennikarza czy publicysty w Polsce wiąże się z ogromną odpowiedzialnością. Każdy Ukrainiec za granicami swojego kraju jest przedstawicielem swojego narodu na podstawie zachowania, którego inne narody oceniają Ukrainę, a tym bardziej jest to aktualne dla dziennikarza. Osoba, która nie jest w stanie przewidzieć konsekwencji wypowiedzianych słów, nie panuje nad własnymi emocjami, nie jest nastawiona na rozmowę w sposób rozsądny i merytoryczny – po prostu nie nadaje się do takiej roboty i jest w stanie zaszkodzić o wiele bardziej niż przynieść jakąkolwiek korzyść. W obecnych warunkach podobna osoba po prostu nie ma moralnego prawa zabierać głos w dyskusjach polsko-ukraińskich. Bo też szkodzi wysiłkom innych osób, które usiłują zbudować dialog polsko-ukraiński w tym kraju. Udaremnia je przenosząc dyskusję merytoryczną oparta o argumenty i głębokie rozpoznanie problemów w przestrzeń ataków personalnych i emocji. Tam zaś gdzie panują emocje i chamstwo, znika przestrzeń dla spokojnej rozmowy na trudne tematy. Podobne wypowiedzi więc niszczą po prostu szanse na dialog polsko-ukraiński.
Po drugie. Ukrainiec, który mieszka w Polsce i wypowiada się publicznie w tym kraju, w moim przekonaniu nie powinien wpisywać się w wojnę ideologiczną polsko-polską. Oczywiście formalnie nikt mu nie może tego zabronić, szczególnie jeżeli jest jednocześnie obywatelem Polski, ale jeżeli taka osoba ma na celu być przedstawicielem swojego narodu i wypowiadać się na tematy trudne w stosunkach polsko-ukraińskich, to wpisywanie się w narrację jednej ze stron podziału politycznego w Polsce niszczy na wstępie ten wysiłek. Udaremnia go. Niestety dość dużo Ukraińców jak na Ukrainie tak i wewnątrz Polski skręca na tą prostszą drogę. Oczywiście głęboki podział polityczny w Polsce powoduje, iż zawsze jest znaczna grupa Polaków gotowa wesprzeć podobne wypowiedzi wobec własnego prezydenta po prostu z tego powodu, że są one uderzeniem w nielubianego prezydenta z innego obozu politycznego. Rośnie więc pokusa utożsamić się z tymi w Polsce, kto popiera Ukrainę i Ukraińców w konflikcie z polskimim panstwem i jego przywódcami.
Ale jest to absolutnie błędne podejście, które rujnuje relacje pomiędzy dwoma narodami i państwami. Problemy w stosunkach obu państw mają swoje realne korzenie i podstawę. Każdy, kto chce budować realny dialog musi najpierw wykazać się odwagą by sięgnąć tych podstaw i je zbadać, zrozumieć je. Na trudne tematy nie należy rozmawiać z tymi kto w innym kraju z powodu swojej postawy politycznej i tak się z tobą zgadza, mając nadzieję, że właśnie te środowiska przejmą w sąsiednim kraju władzę. Należy zmierzyć się z tym wyzwaniem i rozmawiać szczerze z tymi kto ma inne zdanie i poprzez dyskusję odnaleźć porozumienie, które realnie zażegna sprawy które Polaków i Ukraińców dzielą. Inaczej tych spraw załatwić po prostu się nie da.
Nie można spraw trudnych przeczekać, mając nadzieje, że w magiczny sposób same znikną czy, że Polacy, którzy nam się podobają przekonają tych Polaków myślących inaczej. To się nigdy nie wydarzy.
No i po trzecie. Tak się składa, że pochodzę z Doniecka. Dorastałem w mieście, w którym mogłem obserwować, jak prawdziwi, a nie mityczni kryminaliści przejmują władzę nad miastem, regionem, a pózniej próbują przejąć cały kraj. Donieckiem rządziła wtedy mafia, taka zupełnie klasyczna mafia. Potężna zorganizowana grupa przestępcza i elity miasta składały się często ludzi, którzy mieli realną krew na rękach. Bliskie mi osoby miały pecha pracować dla tych ludzi w tamtych czasach i dlatego jako młody człowiek miałem dobre rozeznanie jak realnie zachowują się kryminaliści, którzy przejęli życie polityczne w twoim mieście i regionie. I dlatego w odróżnieniu od wielu innych komentatorów, mam realne podstawy by powiedzieć, że w zachowaniu polskiego prezydenta nie ma nic od zachowania „pachana”. Zachowuje się on jak prezydent Polski, który dba o interes Rzeczypospolitej tak jak go widzi. Czy ktoś się tą wizją zgadza czy nie to jest już zupełnie inna kwestia. W tym wypadku to nie ma znaczenia. Należy mieć szacunek do prezydenta RP i tych wyborców, którzy go wybrali na to stanowisko.
Więc wypowiedź ta nie była tylko głupia, myślę, że mam wystarczająco wiedzy by powiedzieć również dla przeciwników prezydenta Nawrockiego, że była zwyczajną bzdurą.
Mikołaj Susujew