Prezydent Karol Nawrocki i prezes Narodowego Banku Polskiego prof. Adam Glapiński zaproponowali alternatywny sposób na sfinansowanie przedsięwzięć planowanych w ramach programu SAFE, bez konieczności udziału w unijnej pożyczce. Można wykorzystać w tym celu inwestycje, które przeprowadził w ostatnich latach bank centralny. Prof. Glapiński zdecydował się na zakupy złota, które w ostatnim czasie radykalnie zyskało na wartości. Teraz, jak wyjaśnia, można sprzedać część kruszcu, a zysk z nadwyżki przeznaczyć na zbrojenia. NBP jest w stanie uzyskać w ten sposób około 197 mld zł. Projekt jednak odrzucają rządzący, którzy za wszelką cenę chcą uczestniczyć w unijnym programie.

Do sprawy odniósł się wczoraj wieczorem w programie „Gość Wydarzeń” na antenie Polsat News doradca prezydenta Leszek Skiba, który podkreślił, że najważniejszą kwestią są potrzeby polskiej armii.

- „Polska armia potrzebuje pieniędzy, więc najważniejsze jest to, żeby one trafiły do polskiego przemysłu obronnego”

- powiedział.

W przeciwieństwie do unijnego programu, propozycja prezydenta nie oznacza kolejnego pogłębienia polskiego zadłużenia. Unijną pożyczkę Polska spłacałby do 2070 roku. To jednak nie jej największy problem.

- „W przypadku tego europejskiego projektu, czyli pożyczki SAFE, mamy do czynienia z warunkowością. To jest najważniejsze”

- podkreślił Skiba.

Ekonomista zwrócił też uwagę na ryzyko związane z zadłużaniem się u europejskich partnerów.

- „Mogą się pojawiać różne siły polityczne. Nie tylko takie, które będą bardziej centrowe, ale też takie, które będą bardziej prorosyjskie. W związku z tym nie mamy pewności jaka linia będzie dominowała”

- zauważył.

Czy jednak warto wydawać na zbrojenia rezerwę NBP?

- „To jest ten czas, żeby wykorzystać te rosnące rezerwy złota właśnie do tej jednorazowej operacji, aby dokonać czegoś, co normalnie nie jest możliwe”

- ocenił ekspert.