Duchowny w rozmowie z portalem domradio.de wyraził przekonanie, że „wszyscy zaangażowani – również uczestnicy drogi synodalnej - ostatecznie chcą dobra dla Kościoła”. Zauważył jednak, że różnie postrzegana jest droga do tego wspólnego celu.
Mówiąc o procesie synodalnym, kard. Woelki podzielił się swoim wrażeniem, zgodnie z którym „od pewnego momentu droga synodalna w Niemczech polegała przede wszystkim na wdrażaniu określonych stanowisk politycznych Kościoła”. Zauważył przy tym, że istnieją różne poglądy co do tego, czym w ogóle jest synodalność. Wskazał na nauczanie papieża Franciszka oraz papieża Leona XIV, zgodnie z którym „synodalność jest wydarzeniem duchowym, narzędziem ewangelizacji”, dlatego synodalność bez ewangelizacji jest „całkowicie nie do pomyślenia”. Mówiąc o swoim postrzeganiu synodalności wyjaśnił, że rozumie ją jako możliwość wzajemnego słuchania się, zaprezentowania przez każdego swojej opinii oraz wspólnego wsłuchiwania się w głos Ducha Świętego. Zaznaczył jednak, że w Kościele katolickim to biskup ma „w ostatniej instancji władzę decyzyjną nad swoją diecezją, którą powierzył mu sam Chrystus”.
- „Obiecałem chronić wiarę Kościoła i podążać drogą mojej diecezji w jedności z papieżem. Chciałbym to również realizować w przyszłości”
- oświadczył.
To natomiast, jak podkreślił, trudno jest pogodzić z byciem częścią „gremium, w którym 27 biskupów diecezjalnych, 27 członków Centralnego Komitetu Katolików Niemieckich (ZdK) i kolejnych 27 członków, którzy jeszcze muszą zostać wybrani, wspólnie obradują i podejmują decyzje”.
Purpurat jako „obciążającą” ocenił też polaryzację Konferencji Episkopatu Niemiec.
- „Napięcia mnie przytłaczają, ponieważ nie chcę nikomu zarzucać, że nie chce dobra”
- stwierdził.
