Śledztwo dziennikarskie trwało kilka miesięcy i skupiało się na działalności firmy logistycznej założonej pod koniec 2022 roku, formalnie zarejestrowanej w Kolonii, ale faktycznie operującej z magazynu przy lotnisku Berlin Brandenburg (BER). Z tego centrum regularnie odjeżdżają ciężarówki do Moskwy, przewożące paczki deklarowane jako „książki i ubrania”, które w rzeczywistości zawierają m.in. podzespoły elektroniczne objęte zakazem eksportu.
Eksperyment dziennikarski, w którym do pięciu paczek włożono ukryte lokalizatory GPS, wykazał, że przesyłki rzeczywiście przemierzały tą trasą — przechodząc przez Polskę i Białoruś bez kontroli celnej, a następnie docierały do odbiorców w Rosji. Nawet mimo braku paragonów za opłacone usługi, towary były przyjmowane i transportowane dalej.
Według materiałów dziennikarskich za operacją stoi grupa związana z byłymi pracownikami RusPost GmbH — niemieckiej spółki zależnej rosyjskiej poczty państwowej. Choć prokuratura w Berlinie badała tę firmę od 2022 roku pod kątem naruszeń sankcji, wcześniejsze postępowanie wobec jednego z członków kierownictwa zostało umorzone z powodu braku dowodów. Jednak reporterskie odkrycia — w tym wskazania stałego nadzoru nad firmą logistyczną— sugerują, że sieć ta nadal funkcjonuje, zwiększając obawy o skuteczność egzekwowania unijnych restrykcji.
Dodatkowo w transporcie przesyłek pojawiają się etykiety UzPost, czyli państwowej poczty Uzbekistanu, która formalnie nie posiada zezwolenia na działalność w Niemczech. Jak donosi prasa, może to świadczyć o tajnych porozumieniach między operatorami pocztowymi, mających na celu ukrycie faktycznego pochodzenia i celu przesyłek.
