Artykuł rozpoczyna się od stwierdzenia, że wywołując wojnę na Ukrainie, Putin postawił wszystko na jedną kartę i wobec tego „zamierza osiągnąć swoje cele w sąsiednim kraju, bez względu na koszty”.
Czytamy następnie, że taka decyzja Putina ma negatywne skutki nie tylko dla rosyjskiej gospodarki, ale również dla jej interesów i obecności w różnych częściach świata. Przejawem tego jest sytuacja w Wenezueli.
„Donald Trump jednoznacznie przypisał Wenezuelę do amerykańskiej strefy wpływów. Średnio- i długoterminowe konsekwencje dla rynków energetycznych i strategicznie ważnej dla Rosji ceny ropy są niepewne. Szkody wizerunkowe i finansowe Rosji są oczywiste – spłata rosyjskiego kredytu w wysokości miliardów dolarów udzielonego Maduro stoi teraz pod znakiem zapytania” – czytamy.
W artykule czytamy, że wpływy Rosji istotnie słabną także na Bliskim Wschodzie. Jednym z ważnych graczy pozostaje w dalszym ciągu Syria, która konsekwentnie dąży do zbliżenia z Rosją. Poważnie osłabiony jest także inny sojusznik Kremla – Iran.
„Wprawdzie Teheran nadal stawia na współpracę z Rosją, jednak kraj pogrążony w poważnym kryzysie nie jest dla niego silnym partnerem” – czytamy.
Także na obszarze dawnego ZSRR Rosja szybko traci swe wpływy.
„Armenia zwraca się ku Zachodowi, nie otrzymawszy żadnej pomocy od Moskwy w wznowionej wojnie o Górski Karabach, natomiast relacje z Azerbejdżanem ochłodziły się od czasu, gdy rosyjska obrona przeciwlotnicza zestrzeliła przypadkowo azerski samolot” – czytamy.
„Moskwa musiała przyglądać się, jak Biały Dom posuwa naprzód proces pokojowy między Baku a Erywaniem i ogłasza ‘Trasę Trumpa dla Międzynarodowego Pokoju i Dobrobytu'” – czytamy dalej.
Z rosyjskiej strefy wpływów powoli uciekają także Mołdawia i Kazachstan. Do jedynego pomyślnego z tej perspektywy dla Rosji zdarzenia Die Welt zalicza zwycięstwo w wyborach gruzińskich partii Gruzińskie Marzenie – uważanej za prorosyjską.
