Kiedy w Warszawie, podobnie jak w innych europejskich miastach, protestowali rolnicy, w Brukseli ambasadorowie państw członkowskich zgodzili się dziś na zawarcie umowy handlowej z państwami Mercosur. Najpewniej druzgocząca dla polskiego rolnictwa umowa wejdzie w życie już w poniedziałek, a od wtorku Polskę będą mogły zalewać produkty żywnościowe z Ameryki Południowej. Co na to premier Donald Tusk?

- „Jeśli chodzi o Mercosur, to szczerze powiedziawszy, spodziewałem się dużo większej manifestacji”

- powiedział szef rządu w czasie konferencji prasowej po spotkaniu z prezydentem.

Przekonywał przy tym, że protest rolników przed Kancelarią Premiera „to nie była manifestacja przeciwko rządowi”.

- „Niezależnie od tego, że kilku działaczy PiS usiłuje z tej manifestacji zrobić antyrządowy ruch, to jednak bardzo trudno byłoby uwierzyć w to, że demonstruje się w sprawie Mercosuru przeciwko rządowi, który ma identyczne zdanie jak demonstrujący. To jest coś no bardzo przedziwnego, szczerze powiedziawszy”

- mówił.

Rząd Donalda Tuska przez miesiące kluczył ws. umowy z Mercosur w różny sposób. Raz rządzący zapowiadali sprzeciw, innym razem premier tłumaczył, że wynegocjowane zabezpieczenia w zasadzie sprawiły, iż umowa ta nie jest dla Polski zagrożeniem. Obecnym stanowiskiem rządu jest… zrzucenie odpowiedzialności na poprzedników.

- „Ci, którzy chcą zrobić z tego politykę, czyli PiS, ponoszą najwięcej odpowiedzialności za to, że Mercosur wchodzi w życie. Mówię tu o moich poprzednikach, pani Szydło, panu Morawieckim, o ministrach spraw zagranicznych. Mieli dużo możliwości, żeby ten proces osłabić, opóźnić albo zatrzymać. Nic nie zrobili w tej sprawie. Wręcz przeciwnie. Mojemu rządowi udało się wprowadzić klauzulę zabezpieczającą”

- zapewniał.

- „Tak naprawdę interesy rolników są w dużej mierze zabezpieczone. Głosowaliśmy przeciw Mecosurowi na każdym etapie, także w czasie tego ostatniego głosowania. Rozumiem emocje rolników. Widzę, że są jednak dużo mniejsze, niż się spodziewałem, ale rozumiem te emocje, podzielam ten pogląd. Tylko nie rozumiem, dlaczego akurat Kancelaria Prezesa Rady Ministrów jest miejscem, gdzie ten protest się odbywa, bo nie ma w tym wewnętrznej logiki”

- dodał.

Nie zabrakło też oczywiście ataku w kierunku prezydenta Karola Nawrockiego.

- „Tylko przypominam, że ktoś się chyba zobowiązał, że przekona panią premier Meloni do tego, aby zmieniła zdanie. To właśnie stanowisko Włoch zdecydowało o tym, że nie zablokowano Mercosuru. Ktoś się powoływał na przyjaźń z panią premier. I nie dowiózł. Ja swoje zadanie wykonałem. Rząd głosował przeciw i kilkoro naszych sojuszników. Nie wystarczyło. Tyle mam do powiedzenia”

- oświadczył.