Kardynał Parolin, odpowiadając na pytania dziennikarzy w Rzymie, zaznaczył, że zaproszenia do Rady Pokoju zostały wysłane do wielu państw i przywódców. – „Także my otrzymaliśmy takie zaproszenie, papież je otrzymał i zastanawiamy się, co zrobić. To kwestia, która wymaga czasu” – podkreślił watykański dyplomata.

Rada Pokoju, której dokument założycielski ma zostać podpisany podczas forum w Davos, pierwotnie była przedstawiana jako ciało nadzorujące tymczasowe struktury władzy w Strefie Gazy. Z ujawnionych projektów dokumentów wynika jednak, że ambicje inicjatywy są znacznie szersze: ma to być nowa organizacja międzynarodowa zajmująca się mediacją i zarządzaniem konfliktami na świecie.

Kontrowersje budzi proponowana struktura Rady. Według doniesień medialnych Donald Trump miałby zostać jej dożywotnim prezesem, z bardzo szerokimi kompetencjami, w tym prawem weta i decydującym głosem w sprawie doboru członków. Dodatkowo przewidziano możliwość uzyskania stałego członkostwa w zamian za wpłatę co najmniej 1 mld dolarów, co wywołało krytykę części europejskich dyplomatów i ekspertów od prawa międzynarodowego.

Przedstawiciel amerykańskiej administracji przekazał, że zaproszenie do Rady Pokoju przyjęło już ponad 30 przywódców państw. Jednocześnie w kilku stolicach – w tym w Rzymie i Brukseli – trwają analizy politycznych i prawnych konsekwencji udziału w tym gremium. W przypadku Watykanu dodatkowym czynnikiem jest neutralna, mediacyjna rola Stolicy Apostolskiej, która tradycyjnie unika formalnego uczestnictwa w strukturach, które mogą być postrzegane jako narzędzie jednego państwa.