Według informacji dziennika, projekt miał zostać uzgodniony wspólnie przez Ukrainę, Unię Europejską i USA w trakcie forum w Davos. Amerykańscy urzędnicy cytowani przez Financial Times przyznają jednak, że „nic jeszcze nie zostało podpisane”, a ogłoszenie planu zostało odłożone na nieokreślony termin. W grę wchodzi dokument określający ramy długoterminowego rozwoju gospodarczego Ukrainy po zakończeniu wojny.

Kluczowym źródłem napięć miału się okazać kontrowersyjne inicjatywy prezydenta USA Donalda Trumpa. Z jednej strony chodzi o jego twardą linię wobec Grenlandii, z drugiej – o powołanie tzw. Rady Pokoju, która miałaby nadzorować zarządzanie Strefą Gazy po zakończeniu działań wojennych. Dla wielu europejskich rządów oba tematy stały się politycznie trudne do zaakceptowania w momencie, gdy jednocześnie prowadzone są rozmowy o przyszłości Ukrainy.

Jeden z rozmówców Financial Times wskazał wprost, że europejskie stolice „nie mogą ignorować działań Trumpa w sprawie Grenlandii, próbując równolegle osiągać postęp w rozmowach o Ukrainie”. Inny dodał, że obecnie „nikt nie ma ochoty robić wielkiej afery z powodu porozumienia z Trumpem”, ponieważ spory wokół Grenlandii i Gazy całkowicie zdominowały agendę dyplomatyczną.

W poniedziałek wieczorem strona amerykańska miała nie wysłałać swojego przedstawiciela na rozmowy z europejskimi urzędnikami ds. bezpieczeństwa narodowego. Jeden z wysokich rangą dyplomatów Unii Europejskiej miał stwierdzić, że „atmosfera się zmieniła” i że Trump „przekroczył pewną granicę”, co uniemożliwia prowadzenie rozmów tak, jak dotychczas.

Mimo impasu źródła Financial Times podkreślają, że projekt odbudowy Ukrainy nie został porzucony. Na razie jednak dyplomacja ugrzęzła.