Na początku miesiąca w mediach społecznościowych pojawiły się szokujące informacje na temat wydarzeń, do których miało dojść 15 grudnia w szkole podstawowej w Kielnie. W czasie lekcji nauczycielka miała zażądać od uczniów zdjęcia krzyża ze ściany. Kiedy ci odmówili, kobieta miała sama zdjąć krzyż i wrzucić go do kosza na śmieci.
Sprawą zajęła się prokuratura oraz kuratorium oświaty, a dyrekcja szkoły zdecydowała o zawieszeniu anglistki. Kilka dni po nagłośnieniu sprawy sama nauczycielka przedstawiła mediom swoją wersję wydarzeń. W rozmowie z „Dziennikiem Bałtyckim” przekonywała, że wyrzuciła do kosza na śmieci nie krzyż, a plastikową zabawkę. Inaczej sprawę relacjonują pełnomocnicy rodzin uczniów, wedle których spór o krzyż w sali trwał od września, a uczniowie powiesili plastikowy krzyż po tym, jak w niejasnych okolicznościach zaginął ten, który wisiał tam wcześniej. Więcej na ten temat pisaliśmy TUTAJ.
Teraz zawieszona nauczycielka poinformowała w rozmowie z PAP, że złożyła odwołanie od decyzji o zawieszeniu jej w obowiązkach.
- „Mam nadzieję, że władze przychylą się do mojego odwołania i wrócę do dzieci”
- powiedziała.
- „To moja jedyna motywacja, żeby wrócić, bo ktoś na mnie czeka”
- dodała.
Opowiadając o wydarzeniach z 15 grudnia, nauczycielka przekonywała, że krzyż pojawił się w sali dopiero na jej ostatniej lekcji.
- „To się stało, gdy miałam swoją ostatnią lekcję z siódmą klasą w grupie dziewięcioosobowej”
- powiedziała.
Nauczycielka twierdzi, że krzyż, który sama nazywa „zawieszką”, pojawił się, kiedy była odwrócona tyłem do uczniów.
- „Poprosiłam, żeby ją zdjęli. Oni powiedzieli, że nie zdejmą. A więc zdjęłam to i wyrzuciłam”
- przyznała.
Nauczycielka utrzymuje, że krzyż ten był elementem przebrania na zabawę halloweenową.
- „Młodsza siostra uczennicy z mojej grupy była przebrana za straszydło, coś a’la śmierć czy zakonnica śmierci na Halloween. Mamy zdjęcia z zabawy halloweenowej. Dziewczynka miała tę zawieszkę – to słabej jakości plastik musztardowego koloru, pusty w środku”
- stwierdziła.
- „Oficjalnie nic do mnie nie dotarło. Tylko nagle strajk, pikiety. Trudno powiedzieć, dlaczego dzieci powiesiły ten przedmiot na ścianie. Prawdopodobnie miała to być jakaś forma zabawy, żartu uczniowskiego”
- dodała.
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku prok. Mariusz Duszyński przekazał PAP, że postępowanie w tej sprawie dotyczy podejrzenia popełnienia przestępstwa obrazy uczuć religijnych uczniów poprzez publiczne znieważanie przedmiotu czci religijnej. Zawiadomienie w tej sprawie złożył wójt gminy Szemud, a w charakterze świadka przesłuchana została dyrektor szkoły, która złożyła ustne zawiadomienie o przestępstwie.
