Z puli około 150 mld euro – według zapowiedzi – znacząca część środków mogłaby trafić do Polski. Szeremietiew zwraca jednak uwagę, że mechanizm finansowy ma być powiązany z tzw. warunkowością, podobną do tej znanej z programu KPO, w którym wypłaty środków zależą od spełnienia określonych warunków politycznych i instytucjonalnych.
Profesor odniósł się także do wypowiedzi przedstawicieli rządu, którzy przekonują, że środki z SAFE nie będą blokowane z powodów politycznych. „Pani od Tuska i Kosiniaka zapewniła, że nikt w UE nie zablokuje Polsce wypłat z SAFE, chyba, że ktoś będzie je kradł. I przekonywała, że w tym projekcie, który ona hołubi, nie ma żadnego zamiaru politycznego działania na rzecz wyborczego zwycięstwa ‘tuskoidów’, bowiem ona w wyborach nie będzie kandydować” – napisał Szeremietiew.
Ekspert sceptycznie ocenił również pojawiające się w debacie publicznej propozycje łączenia europejskiego programu z krajową koncepcją finansowania obronności. Jak stwierdził, „teraz wicepremier i minister obrony Kosiniak-Kamysz będzie opowiadał, że można połączyć ‘ich’ europejski SAFE z polskim SAFE proponowanym przez prezydenta, czyli należy połączyć ogień z wodą”.
W odpowiedzi na unijną inicjatywę prezydent Karol Nawrocki zaprezentował własną koncepcję finansowania modernizacji armii, określaną jako „polski SAFE 0 proc.”. Projekt został przedstawiony wspólnie z prezesem Narodowego Banku Polskiego Adamem Glapińskim i – według zapowiedzi – miałby umożliwić finansowanie wydatków obronnych bez naliczania odsetek.
Komentując tę inicjatywę Szeremietiew posłużył się obrazową metaforą: „Podpalacz podłożył ogień, dom zaczynał płonąć, a tu zjawił się Prezydent z gaśnicą NBP i gasi ogień”.
