Według danych MFW w latach 2026–2031 ubytek pracowników obniży potencjalne tempo wzrostu PKB o około 0,6 punktu procentowego. Co istotne, imigracja – która w poprzedniej dekadzie w widoczny sposób łagodziła napięcia na rynku pracy – nie zdoła w pełni zrekompensować tych strat. Jej wkład w przyrost gospodarczy w najbliższych pięciu latach ma wynieść jedynie około 0,2 punktu procentowego.
Jak zauważa „PB”, proces ten już się rozpoczął: w latach 2023–2025 wkład krajowej siły roboczej w potencjalny PKB był ujemny, podczas gdy dwie dekady wcześniej odpowiadał za znaczną część dynamicznego rozwoju gospodarki. Dodatkowym obciążeniem jest szybko rosnący wskaźnik demograficzny – na 100 osób w wieku produkcyjnym przypada dziś niemal 33 emerytów, podczas gdy dziesięć lat temu było to niewiele ponad 21.
Ekonomiści zwracają uwagę, że bez zwiększenia aktywności zawodowej starszych pracowników, poprawy dzietności lub przyciągania wykwalifikowanych migrantów Polska może stopniowo tracić tempo doganiania bogatszych państw Europy. W debacie publicznej coraz częściej pojawiają się też postulaty automatyzacji przemysłu oraz inwestycji w produktywność jako sposobów łagodzenia skutków niekorzystnych trendów demograficznych.
Informacje te potwierdza także Polska Agencja Prasowa, która wskazuje, że choć krótkoterminowe prognozy wzrostu pozostają dobre, to strukturalne wyzwania rynku pracy będą w nadchodzącej dekadzie jednym z głównych tematów dla rządu i przedsiębiorców.
