O katastrofie w Funduszu Sprawiedliwości po przejęciu władzy przez rząd Donalda Tuska media donoszą od dawna. Jakiś czas temu na łamach Wirtualnej Polski red. Michał Janczur poinformował, że „sieć ośrodków udzielających pomocy poszkodowanym przestępstwem przestanie działać pierwszego stycznia”, co oznacza, że „poszkodowani w wypadkach zostaną bez rehabilitacji, dotknięci przemocą domową bez prawnika, bonów na leki i żywność, a dzieci wykorzystane seksualnie bez wsparcia psychologa”. To konsekwencje działań resortu sprawiedliwości, który nie zdążył rozstrzygnąć konkursu z Funduszu Sprawiedliwości. Ostatecznie Ministerstwo Sprawiedliwości przeznaczyło blisko milion złotych na wynajęcie zewnętrznej firmy outsourcingowej, aby to ona zajęła się wnioskami o dotacje z Funduszu Sprawiedliwości. Firma ta z kolei o pomoc miała zwrócić się do… urzędniczki zajmującej się funduszem w czasie rządów Zjednoczonej Prawicy, którą nowa władza oskarża o nadużycia.
Dziś poinformowano o przesunięciu terminu spóźnionego już konkursu w ramach Funduszu Sprawiedliwości do 27 lutego. Tymczasem minister sprawiedliwości ogłosił, że chce… pozbyć się odpowiedzialności za ten fundusz.
- „Kończymy z zasadą, że to minister-polityk decyduje, gdzie pójdą jakie pieniądze. Bo czym to skutkuje, pokazała nam sprawa pana Ziobry, który dziś ma 26 zarzutów”
- powiedział w rozmowie z Onetem.
Minister chce przenieść ciężar decyzji na województwa.
- „Lokalnie byłby organizowany konkurs, organizacje musiałyby spełnić wyznaczone na poziomie ogólnokrajowym standardy i wtedy całą Polskę udałoby się pokryć uczciwie siecią pieniędzy. Wygrywają, czyli dostają pieniądze wszyscy, którzy te standardy spełnią. Czy to Bogatynia, czy Suwałki, Kraków czy Warszawa, środki idą równo. Nie będzie zależności od polityka, nie będzie głosów, że tych lubi, więc im dał, a innym nie, bo ich nie cierpi”
- stwierdził.
Na decyzję szefa resortu sprawiedliwości zareagował m.in. mec. Adam Gomoła.
- „Godzinę po tym, jak okazało się \\że przez kolejny miesiąc pokrzywdzeni pozostają BEZ POMOCY, Minister @w_zurek w Onecie ogłasza rewolucję i mówi o sieci pieniędzy. Chce pozbyć sie Funduszu Sprawiedliwości i tradycyjnie wszystko zrzuca na @ZiobroPL. To naprawdę jest szczyt żenady”
- komentuje prawnik.
Głos zabrał też mec. Bartosz Lewandowski.
- „Ministerstwo Sprawiedliwości i Waldemar Żurek kompletnie zawalił sprawę konkursów z Funduszu Sprawiedliwości, a teraz na przyszłość chce odsunąć ponowne komplikacje i nie chce już nadzorować Funduszu…”
- napisał.
- „A pieniędzy dla pokrzywdzonych dzieci oraz molestowanych kobiet i ofiar przemocy domowej nie ma”
- dodał.
