Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump otworzył dziś inauguracyjne posiedzenie powołanej przez siebie Rady Pokoju. Prezydenta RP Karola Nawrockiego i Polskę reprezentował w Waszyngtonie szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz, który po zakończeniu wydarzenia spotkał się z dziennikarzami. Przekazał, że dyskusja dotyczyła przede wszystkim sytuacji na Bliskim Wschodzie.
- „Stąd też liczna obecność państw arabskich, co nie powinno nikogo dziwić”
- zauważył.
Dlaczego minister Przydacz udał się do Waszyngtonu, mimo że Polska dotychczas nie dołączyła do inicjatywy amerykańskiego przywódcy?
- „Pan prezydent Karol Nawrocki uznał, że aby móc kiedyś w przyszłości także oczekiwać zainteresowania naszych partnerów i sojuszników Europą Wschodnią – tym, co się dzieje wokół Ukrainy i tym, co się dzieje w agresywnej postawy Rosji, warto pokazywać swoje zainteresowanie także w innych tematach, a nie tylko myśleć egoistycznie o tym, co jest tu i teraz”
- wyjaśnił szef BPM.
- „Bo może się zdarzyć taki moment, kiedy będziemy potrzebowali aktywności naszych partnerów i sojuszników”
- dodał.
Ocenił, że „ten status, który wywalczyliśmy, czyli obserwatora (...) na pewno Polsce się przysłuży”. Poinformował też, że przy okazji rozmowy z sekretarzem stanu Marco Rubio zaprosił go do Polski.
