Kilka dni temu Pierwsza Dama udzieliła wywiadu dla TVN24, w którym opowiedziała się przeciwko aborcji. Jej wystąpienie wywołało niebywały atak ze strony lewicowo-liberalnych „elit”, mediów i internetowych hejterów. Na łamach „Wysokich Obcasów” Natalia Waloch podzieliła się przekonaniem, że Marta Nawrocka „wywiadem w TVN24 potwierdziła przede wszystkim to, co wiele osób przeczuwało: że Pałac Prezydencki to za wysokie progi dla ludzi takich jak państwo Nawroccy”.

- „Jestem tym zdegustowana i rozczarowana, bo jako feministka z zasady nigdy nie doradzam kobietom, by były cicho. Dziś robię wyjątek”

- pisała.

Podobnych, pełnych pogardy i poczucia wyższości ataków było więcej. W najnowszym „Gościu Niedzielnym” komentuje je red. Agata Puścikowska.

- „Prawdziwy manifest feministyczny 2026 mógłby brzmieć tak: Nigdy nie będziesz szła sama – chyba że się z tobą nie zgadzamy, a jeśli jesteś żoną prezydenta – tym gorzej dla ciebie

- pisze dziennikarka.

- „Albo: Jesteśmy za wolnością słowa – chyba że myślisz i mówisz inaczej niż my. Poza tym wszystkie kobiety są równe, ale najrówniejsze są te opowiadające się za aborcją. W końcu też wszystkie mogą swobodnie mówić – chyba że pani dziennikarka z Wysokich Obcasów nakaże milczenie”

- dodaje.

Publicystka podkreśla, że choć można się było spodziewać ataków, to „rzeczywistość przerosła oczekiwania, bo komentarze dziennikarek, które zaczęły zalewać media, znacznie przerosły zwykłą medialną agresję”. Wyraża przy tym nadzieję, że „pani Marta wytrzyma i dalej będzie mówić i robić to, co uważa za słuszne; że będzie szła własną drogą”.

- „A wraz z nią – jestem tego pewna – pójdzie wiele zwyczajnych, niemedialnych Polek”

- ocenia.