We wpisie opublikowanym w mediach społecznościowych autor stwierdza, że Europa nigdy w podobnym stopniu nie wyrażała antychińskich czy antyrosyjskich nastrojów i polityka Donalda Trumpa doprowadziła do ujawnienia „najgłębszych pokładów europejskiej pogardy i wrogości wobec USA, które pielęgnowane od dekad tylko czekały na odpowiedni moment, aby się w pełni ujawnić”.

Dalej dodał:

„Oto Niemcy, niezdolne dotąd do pełnego obsadzenia pięciotysięcznego kontyngentu na Litwie nagle grzmią o pilnej potrzebie zbudowania 100-tys. Armii Europejskiej. Wraz w Francją wysyłają okręty na wody Północnego Atlantyku, aby bronić Grenlandii przed amerykańską agresją i domagają się natychmiastowego powołania «Arctic Sentry» - zespołu jednostek szybkiego reagowania służących ochronie infrastruktury krytycznej na Grenlandii”.

Stwierdza, że teoretycznie  chodzi o pokazanie Trumpowi, że Europa traktuje swoje zobowiązania w ramach NATO poważnie, ale w praktyce chodzi o niedopuszczenie do zajęcia opustoszałej wyspy przez Amerykanów, gdyby rzeczywiście chcieli to zrobić. 

„Dominuje ton wojowniczy i nieustępliwy, z jakim nigdy nie spotkałem się w Europie np. po kilkukrotnie przecież ponawianych groźbach rosyjskiego wiceprezydenta Medwiediewa dotyczących możliwego nuklearnego ataku Rosji na Warszawę. Wówczas wszystkie reakcje europejskich elit były nader stonowane, rosyjskich gróźb nigdy nie brano na poważnie, przykrywano je zasłoną milczenia” – pisze dalej autor.

Zauważa, że podobne są nastroje społeczne w Europie:

„Amerykanie nagle stali się właściwie półludźmi - największym zagrożeniem dla świata, pięć razy większym niż Rosja czy Chiny. Europejscy federaliści tryumfują, że oto "wykluwa się" wyczekiwana europejska tożsamość, chociaż martwią się zbliżającym się rokiem 2027 r., w którym obawiają się i w Polsce i we Francji zwycięstwa prawicy. Niemiecki «Süddeutsche Zeitung» lamentuje wręcz, że wówczas Unia Europejska rozumiana jako «sojusz liberalnych demokracji» umrze, więc należy zrobić dosłownie wszystko, aby zatrzymać tę katastrofę”.

Dodał dalej, że w tym samym czasie w dotychczas „antyatomowych do bólu Niemczech jak za dotknięciem różdżki odżyła nagle dyskusja o konieczności budowy własnej broni jądrowej”. 

Na koniec autor podkreśla też:

„Tymczasem Donald Trump nałożył właśnie 25% taryfy celne na wszystkie kraje, które «robią biznesy» z Iranem, co oczywiście jest Unii Europejskiej nie po drodze, bo Unia eksportuje do Iranu towary o wartości prawie 4 mld. euro rocznie. Zdecydowanie największym eksporterem są oczywiście - zgadliście - Niemcy... Spodziewam się zatem w jutrzejszej prasie europejskiej kolejnej fali gorzkiej krytyki pod adresem amerykańskiego prezydenta”.

Cały tekst można przeczytać poniżej: