Poprawa jakości życia Polaków, realizacja „100 konkretów na 100 dni” czy innych obietnic wyborczych, wielkie inwestycje i ogólna kondycja państwa – w tych przestrzeniach Donald Tusk nie znajdzie tematu, który pomógłby mu zwyciężyć w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych. Przeciwnie, przewodniczący Koalicji Obywatelskiej musi znaleźć sposób, by tematem kampanii nie stał się brak realizacji obietnic z poprzedniej kampanii, katastrofa w służbie zdrowia czy pogłębiający się kryzys sądownictwa. Tym sposobem najwyraźniej ma być budowanie absurdalnej narracji, wedle której Prawo i Sprawiedliwość dąży do wyjścia z Unii Europejskiej, a zwycięstwo jego formacji jest jedyną gwarancją pozostania Polski we wspólnocie. Taką narrację premier rozpoczął po zawetowaniu przez prezydenta ustawy o SAFE i wiernie angażują się w nią politycy jego ugrupowania. Dziś Polexitem straszyć Polaków próbował rzecznik rządu Adam Szłapka.

- „Ta retoryka, którą przede wszystkim pan Czarnek, ale chwilę wcześniej mieliśmy do czynienia z tweetem Jarosława Kaczyńskiego i pana Błaszczaka, wprost jest przygotowaniem opinii publicznej pod całą propagandę związaną z Polexitem. Dokładnie to samo mieliśmy w 2015 i 2016 roku w Wielkiej Brytanii”

- mówił w czasie dzisiejszej konferencji prasowej.

Polityk bronił kredytu SAFE, w ramach którego rządzący chcą zadłużyć Polskę na ponad 40 mld euro, korzystając z niepewnej, obwarowanej mechanizmem warunkowości unijnej pożyczki.

- „Nie bójmy się tego słowa, Mariusz Błaszczak bredzi o niemieckim kredycie SAFE i o jakichś nielegalnych podstawach. Po pierwsze, jeszcze raz, panie ministrze, program "Polska Zbrojna" to program modernizacji polskiej armii, zwiększa bezpieczeństwo i rozwój polskiego przemysłu obronnego. W tej części, która będzie realizowana przez Polskę, prawie 90 proc. będzie produkowane w Polsce i niech pan swoje antyniemieckie fobie realizuje gdzie indziej”

- przekonywał minister Szłapka.