We wrześniu ubiegłego roku Sąd Rejonowy w Hajnówce uniewinnił pięć osób określanych przez część środowisk jako „aktywiści”. Byli oni oskarżeni o ułatwianie nielegalnym migrantom pobytu na terytorium Polski. Sprawa była szeroko komentowana, zwłaszcza że – jak wskazywała prokuratura – część oskarżonych została zatrzymana na gorącym uczynku podczas przewożenia migrantów.

W toku postępowania pojawiły się nowe dowody, w tym zapisy wiadomości i nagrania z komunikatorów internetowych. Prokuratura rozważała nawet zaostrzenie zarzutów, wskazując na możliwość kwalifikacji czynu jako organizowania nielegalnego przekraczania granicy. Ostatecznie jednak akt oskarżenia oparto na przepisie dotyczącym ułatwiania nielegalnego pobytu.

Sąd pierwszej instancji uznał, że w sprawie nie zostały spełnione przesłanki przestępstwa. Jak wyjaśnił sędzia Adam Rodakowski, kluczowe znaczenie ma kwestia korzyści, którą – zgodnie z przepisami – muszą odnieść oskarżeni. „Aby mogło dojść do takiego przestępstwa, korzyść musieliby mieć oskarżeni” – wskazał w uzasadnieniu, podkreślając jednocześnie, że w tej sprawie brak jest dowodów na osiągnięcie jakiejkolwiek korzyści majątkowej lub osobistej przez oskarżonych.

Sprawa trafiła następnie do Sądu Okręgowego w Białymstoku, jednak wobec cofnięcia apelacji przez prokuraturę sąd pozostawił ją bez rozpoznania. Tym samym wyrok uniewinniający stał się prawomocny.

Jak poinformowała rzeczniczka Prokuratora Generalnego Anna Adamiak, decyzja o wycofaniu apelacji była poprzedzona analizą materiału dowodowego. „Polecenie o cofnięciu apelacji zostało poprzedzone gruntowną analizą (...) zapadłego orzeczenia pierwszej instancji, a także środka odwoławczego” – przekazała. Dodała również, że Waldemar Żurek uznał wyrok za zasadny „co do istoty, w zakresie oceny materiału dowodowego i kwalifikacji prawnej”.