16 kwietnia 2000 – lider Akcji Wyborczej Solidarność ogłasza, że wystartuje w wyborach prezydenckich.

 

Tego dnia zebrało się zgromadzenie bloku politycznego AWS w Warszawie. Kandydaturę Krzaklewskiego, który jednocześnie pełnił funkcję przewodniczącego NSZZ „Solidarność” zgłosił ruch społeczny AWS. Kandydatura uzyskała akceptację Rady Krajowej AWS a następnie Zgromadzenia Krajowego tego bloku politycznego.

 

Sam Krzaklewski wyraźnie zadowolony był z tej formy inwestytury. Przyznał, że podjęcie decyzji o starcie w wyborach 2000 roku jest dla niego: „jedną z najważniejszych spraw w życiu”. Jego kandydaturę publicznie komplementowała ówczesna marszałek Senatu Alicja Grześkowiak, która przekonywała, że „Polsce potrzebny jest prezydent który wyrósł z idei solidarnościowej, prezydent skuteczny. Alicja Grześkowiak dodała: „Marian Krzaklewski musi być tym prezydentem, który zjednoczy naród”.

 

Te ostatnie słowa przewodniczącej Senatu dobrze pokazują, jak trwały był szok, który przeżył obóz solidarnościowy w 1995 roku, gdy prezydenturę wygrał przedstawiciel postkomunistów Aleksander Kwaśniewski. Kolejne pięć lat prezydentury polityka wywodzącego się z dawnej PZPR wytworzył silne przekonanie, zarówno NSZZ „Solidarność jak i partii prawicy, które zgromadziły się wokół związku w bloku AWS, że zablokowanie drugiej kadencji Kwaśniewskiego jest wręcz polską racją stanu. Ten klimat politycznego wzmożenia po prawej stronie nie uwzględniał faktu, że Kwaśniewski potrafił zjednywać sobie Polaków.

 

Sam kandydat wydawał się być wówczas u szczytu swej politycznej kariery. Urodzony w 1950 roku w Kolbuszowej był absolwentem Wydziału Automatyki i Informatyki Politechniki Śląskiej w Gliwicach. Mógł legitymować się stopniem doktora nauk technicznych w zakresie komputeryzacji procesów metalurgicznych. Miał też ładną kartę w działalności podziemnej Solidarności na Górnym Śląsku. Był przedstawicielem drugiej fali działaczy związkowych, których wyniosły protesty solidarnościowe na przełomie 80 i 89 roku. Krzaklewski dał się wreszcie poznać jako bardzo sprawny organizator, który jako sekretarz komitetu obywatelskiego przy Lechu Wałęsie przeprowadził jedną z najbardziej udanych kampanii na terenie Polski przed kontraktowymi wyborami do Sejmu PRL 4 czerwca 89 roku. Już w 1989 roku był wiceprzewodniczącym nowych władz związku na Górnym Śląsku. I z tej pozycji, jak z trampoliny dostał się na stanowisko przewodniczącego Solidarności. Odbyło się to w lutym 1991 roku na III zjeździe „Solidarności”, gdzie ku zdumieniu większości obserwatorów sceny politycznej wygrał wybory, pokonując tak zwanych kontrkandydatów, jak Lech Kaczyński i Bogdan Borusewicz.

 

Ten sukces był zresztą odbiciem powolnej zmiany nastrojów, które następowały w solidarnościowym związku. Jego działacze zaczęli traktować nieufnie „zawodowych rewolucjonistów” z lat 70-tych i 80-tych, których zaczęli postrzegać jako raczej polityków tworzącej się nowej sceny partyjnej niż ludzi zaangażowanych w sprawy świata pracy. Krzaklewski wspaniale wykorzystał te nowe nastroje i szybko dał się poznać jako walczący o interesy związku lider. W 1993 roku to właśnie on zlecił parlamentarzystom „Solidarności” w Sejmie (związek miał swój osobny klub wyłoniony w wyborach w październiku 1991 roku) złożenie wniosku o votum nieufności wobec rządu Hanny Suchockiej. Gabinet Suchockiej przegrał głosowanie, ale wszyscy byli przekonani, że Wałęsa nie podejmie żadnych kroków w kierunku rozwiązania sejmu. Stało się zupełnie inaczej. Ówczesny prezydent rozwiązał sejm i doszło do nowych wyborów, w których postkomuniści wrócili do władzy po czterech latach przerwy. Potem wielokrotnie zarzucano Krzaklewskiemu, że to on pośrednio pomógł postokumunistom z SdRP powrócić do pełni wpływów. Krzaklewski był więc wyczulony na to, by to „Solidarność” odsunęła byłych czerwonych towarzyszy od władzy i tak się stało we wrześniu 1997 roku. Wybory wygrał stworzony przez Krzaklewskiego blok AWS. Sam Krzaklewski pół żartobliwie, pół serio nazywał siebie wówczas „integratorem” polskiego obozu patriotyczno-chrześcijańskiego. Wybory prezydenckie miały wzmocnić siłę AWS przed wyborami parlamentarnymi w 2001 roku. Według tego scenariusza Krzaklewski miał zabrać w wyborach Kwaśniewskiemu pałac prezydencki a potem jako patron AWS przyczynić się do kolejnego sukcesu wyborczego polityków Akcji. Kierownictwo „Solidarności” nie wzięło jednak pod uwagę, że pierwsze trzy lata rządu Jerzego Buzka, który z ramienia AWS rządził Polską coraz mocniej zaczęły rozczarowywać Polaków. Sztandarowy projekt tamtej ekipy, czyli tzw. reformy Buzka miały cztery zakresy: reformę oświatową, emerytalną, administracyjna i zdrowotną. Wszystkie te ambitne plany nie zakończyły się jakimś spektakularnym sukcesem. Reforma zdrowotna, która wprowadzała instytucję lekarza rodzinnego oraz pociągnęła za sobą stworzenie systemu kas chorych nie przyczyniła się do polepszenia sytuacji w służbie zdrowia. Z kolei skasowanie istotnie zbyt wysokiej liczby 49 województw, który to system wprowadzono za Edwarda Gierka na rzecz starego systemu 16 województw – wywołał głębokie niezadowolenie w Polsce lokalnej.

 

W tej sytuacji Krzaklewski uznał, że udana kampania może stanowić drugi oddech dla obozu AWS. Późniejsze losy kampanii nie potwierdziły, że Krzaklewski miał umiejętności politycznego trybuna. Przed kamerami wypadał sztywno i nawet sprowadzeni spece od wizerunku nie potrafili nauczyć Krzaklewskiego swobodnego zachowania przed kamerą. Ostatecznie w wyborach 2000 roku Krzaklewski zajmie trzecie miejsce za Aleksandrem Kwaśniewskim i Andrzejem Olechowskim, zdobywając stosunkowo słaby wynik 15,57%.