2. Żeby było jasne dotychczasowy system finansowania zakupów sprzętu dla polskiej armii od 2022 roku jest oparty o dwa źródła, budżet państwa, a dokładnie jego cześć 29 i nowo powołany Fundusz Wsparcia Sił zbrojnych (FWSZ). Środki budżetowe we wspomnianej części 29 w 2015 roku, ostatnim roku rządów pierwszego Tuska, wyniosły tylko 38,4 mld zł, a w 2023 roku ostatnim roku rządów PiS, wyniosły 97,1 mld zł ,a razem z wydatkami ze wspomnianego FWSZ wyniosły ok. 111 mld zł, a więc były blisko 3-krotnie wyższe. W kolejnych latach wydatki te rosły ze względu na rosnące zagrożenie ze strony Rosji,by w 2026 roku mają wynieść około 200 mld zł, przy czym z budżetu ok 120 mld zł i z FWSZ blisko 80 mld zł ,co łącznie wynosi 4,8% PKB.
3. Skoro pożyczka SAFE to kwota około 180 mld zł i ma być zrealizowana do roku 2030, to średniorocznie będzie to kwota około 40 mld zł ,a więc ponad 1% PKB, tak więc jeżeli pożyczka miałaby być naprawdę dodatkowymi środkami na obronę, to te wydatki powinny wynosić około 6% rocznie przez najbliższe 4 lata. Tak jednak nie jest, wydatki na obronę w tym roku, nie będą wyższe niż te zaplanowane w wysokości ok. 4,8% PKB, co jest zapisane w art 23 przyjętej przez Sejm ustawy o SAFE, co oznacza, że środki z pożyczki, będą rok po roku zastępowały środki z FWSZ, aż do sprowadzenia go do zupełnego minimum. Ponieważ z tego Funduszu realizowano zakup uzbrojenia między innymi w takich krajach Stany Zjednoczone czy Korea Południowa, to oznacza, że w najbliższych latach tego rodzaju zakupy, będą wygaszane, bo zwyczajnie zabraknie na nie środków.
4 .FWSZ to oczywiście także Fundusz o charakterze pożyczkowym umiejscowiony w BGK w którym środki pochodziły z emisji papierów wartościowych ale także kredytów udzielanych przez firmy od których nabywaliśmy sprzęt wojskowy, przy czym często ich gwarantami tych kredytów były rządy tych państw. Dzięki tym gwarancjom i dofinansowaniu kosztów obsługi, niektóre z tych kredytów były tanie, tak jak w przypadku kredytu na zakup samolotów F-35, gdzie ostatecznie jego oprocentowanie, wynosi dla naszego kraju 0%. Zaletą tego Funduszu była i ciągle jest pełna elastyczność, kupujemy sprzęt, który wskazuje Sztab Generalny WP, przy czym nie ma, żadnych ograniczeń co do kierunków tych zakupów, tak jak w przypadku SAFE, gdzie może to dotyczyć sprzętu produkowanego w UE, krajach Europejskiego Obszaru Gospodarczego (Norwegia. Islandia, Liechtenstein), W. Brytanii i Ukrainie. Kolejną, że środki do Funduszu pozyskujemy samodzielnie, nie są one objęte żadnymi mechanizmami ( np. warunkowości) i w związku z tym, nie mogą być używane przez kogokolwiek,jako narzędzie szantażu.Wreszcie trzecią zaletą jest fakt, że pożyczanie może się odbywać w dowolnej walucie w tym w polskim złotym, co ma te przewagę nad pożyczkami w walutach obcych, że nie niesie za sobą ryzyka kursowego, a o jego skutkach przez ostatnie kilka lat, przekonało się ponad 700 tys. posiadaczy kredytów frankowych ( uratowało ich rozstrzygnięcie TSUE, o tzw. klauzulach abuzywnych w tych umowach kredytowych).
5. Rozpętana przez rządzących, a szczególnie premiera Tuska, histeria wokół programu SAFE , nie ma więc żadnego merytorycznego uzasadnienia, więc można się domyślać, że chodzi, przede wszystkim o jej podłoże polityczne. Ujawnił je, jak się wydaje, nie do końca świadomie , senator Platformy , gen. Mirosław Różański, który stwierdził, że jeżeli w 2027 roku do władzy doszłoby Prawo i Sprawiedliwość, to środki z funduszu SAFE mógłby być dla Polski zablokowane. Donald Tusk, który w sprawie środków z KPO mówił w kampanii parlamentarnej 2023 roku ,że zostaną one odblokowane jeżeli Platforma wróci do władzy, w kampanii 2027 roku będzie mówił bez żadnego skrępowania do Polaków , jak wybierzcie PiS to pieniądze z SAFE zostaną zablokowane przez Komisję Europejską. I właśnie stąd ta histeria, że Prawo i Sprawiedliwość , nie chce po raz drugi, tak jak to się stało w przypadku KPO, do tej pułapki wejść.
Zbigniew Kuźmiuk
