Ukraińcy nie próbują odpowiadać Rosjanom w sposób symetryczny, atakując podczas mrozów cywilną infrastrukturę w największych miastach Rosji. Istnieją niektóre przygraniczne regiony, w których kilkakrotnie miały miejsce blackouty w trakcie tej zimy, ale na ogół ukraińskie siły zbrojne nie koncentrowały swój wysiłków na niszczeniu elektrowni i sieci przesyłowej Rosji. Te ataki blisko granicy bardziej można powiązać z próbą utrudnienia Rosji logistyki i zabezpieczenia wojsk walczących na froncie poprzez pozbawienie infrastruktury w tych regionach oraz próbą pozbawienia lokalnego przemysłu źródeł energii. Ataki na regiony przyfrontowe przeprowadzane są z reguły bezpośrednio liniowymi, czyli walczącymi na tym kierunku jednostkami dronowymi, a nie specjalnymi jednostkami rakietowymi czy dronowymi, których zadaniem jest rażenie celów na głębokich rosyjskich tyłach.
Dlaczego więc Ukraina nie próbuje spowodować blackoutu w największych rosyjskich miastach na skalę podobną do tej, którą powodują rosyjskie ataki na Kijów, Odessę, Charków? Czy mają za małe do tego zdolności? Czy istnieje jakaś inna przyczyna?
Ukraińskie zdolności uderzeniowe na poziomie strategicznym w ubiegłym roku rosły wykładniczo. Dziś liczy się, że przemysł ukraiński produkuje ok 3000 do 4000 dronów i co najmniej 100 rakiet różnych typów dla własnego wojska miesięcznie. Jest to mniej niż produkuje przemysł rosyjski, ale różnica ta maleje i są to już całkiem porównywalne liczby. Z drugiej strony rosyjska energetyka jest systemem trudnym do zniszczenia. Ma ona sporą odporność na podobne ataki, tak zresztą jak i system ukraiński miał tę odporność na początku wojny. Rosjanom udało się doprowadzić Ukrainę do skraju załamania się jej energetyki dopiero po kilku latach bombardowań, które stopniowo tę energetykę rujnowały.
Po drugie warto zadać pytanie, na ile taka strategia w ogóle ma sens, czy ona przybliża osiągniecie celów wojennych czy oddala? Ukraińcy, mimo że znaleźli się w tym roku w bardzo trudnej sytuacji, nie tylko nie zrobili się bardziej przychylni zawarciu pokoju za każdą cenę, lecz wprost przeciwnie, badania opinii publicznej wskazują, iż determinacja Ukraińców tylko wzrosła. Rosjanie nie prowadzą oczywiście wojny obronnej na przetrwanie, tak jak Ukraińcy, ale nie warto nie doceniać rosyjskiej determinacji w obronie własnego statusu imperialnego. A właśnie tak oni tę wojnę traktują. Atakowanie infrastruktury cywilnej może okazać się po prostu marnowaniem zasobów, które w dodatku czyni druga stronę jeszcze bardziej nieustępliwą i gotową do poświęceń. Władzom zaś podobne ataki służą jako sposób dodatkowego motywowania do walki zmęczonego już wojną społeczeństwa.
Dlatego o wiele bardziej skuteczne jest niszczenie podstaw wrogiej gospodarki i przemysłu. Czyli tych zasobów, bez których kontynuowanie wojny stałoby się niemożliwe, nawet jeżeli rekruta by nie zabrakło. I to jest dokładnie to, co próbuje robić strona ukraińska. Koncentruje obecnie swoje uderzenia na pewnych ważnych dla rosyjskiej zbrojeniówki elementach łańcuchów dostaw, na przykład przemyśle chemicznym. Z drugiej strony, atakuje tankowce i infrastrukturę przesyłową ropociągów, co uderza w rosyjski budżet i finanse.
Czy Ukraińcom wystarczy zasobów by ich uderzenia wywarły taki nacisk na rosyjski przemysł i infrastrukturę, by to miało realny wpływ na przebieg wojny na dłuższą metę pokaże tylko czas. Możliwości ukraińskie pod tym względem z czasem tylko rosną. Natomiast jasne jest jedno - ta wojna, jak i wiele wojen przed nią udowodniła, że atakowanie zwartej i gotowej wspierać własną armię ludności cywilnej nie przybliża kapitulacji atakowanego państwa, lecz jedynie przyczynia się do konsolidacji społeczeństwa.
20.02.2026, 18:40
Fot. screenshot - YouTube (WarLeaks - Military Blog)
Mikołaj Susujew dla Frondy: Ukraina atakuje rosyjskie tyły
Na początku lutego Siły Zbrojne Ukrainy przeprowadziły cały szereg skutecznych uderzeń z użyciem kilkuset dronów uderzeniowych i pocisków manewrujących. Wykorzystały m.in. nowy ciężki pocisk Flamingo, który produkowany seryjne jest od drugiej połowy ubiegłego roku i posiada ciężką głowicę o masie ok 1000 kg. Zaatakowano cały szereg obiektów infrastruktury krytycznej, kilka magazynów, poligon Kapustin Jar, z którego startują rosyjskie rakiety balistyczne Oresznik.
Mikołaj Susujew/Fronda.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »
