Wiceminister przekazał, że zgłoszenie dotyczyło pożaru oraz zagrożenia przebywających w mieszkaniu dzieci.

- „To zgłoszenie PCPR-u otrzymały trzy służby, państwowy system ratownictwa medycznego, straż pożarna i policja i wszystkie trzy służby zadysponowały swoje siły na miejsce”

- relacjonował.

- „Po otrzymaniu drugiego zgłoszenia 15 minut później mówiącego o zatrzymaniu krążenia tych dzieci, które tam się znajdowały kierujący działaniami ratowniczymi podjął decyzję o wejściu do lokalu”

- dodał.

Wiceszef MSWiA zapewnił, że „sprawcy tych zdarzeń nie pozostaną bezkarni”.

Relacjonując przebieg zdarzenia, komendant główny Państwowej Straży Pożarnej nadbryg. Wojciech Kruczek wyjaśnił, że strażacy próbowali skontaktować się z mieszkańcami za pomocą domofonu, ale nikt nie odpowiadał. Jednocześnie nie dostrzegli żadnych oznak pożaru.

- „Weszliśmy na balkon, żeby zweryfikować przez okno również kwestie zadymienia wewnątrz obiektu. Jedno z okien było przejrzyste, można było zobaczyć, że obiekt wewnątrz nie jest zadymiony. Drugie okno było od wewnątrz zaklejone folią, stąd było ograniczenie widoczności”

- wyjaśnił.

- „Po 15 minutach kolejna karetka, kolejny ZRM (zespół ratownictwa medycznego - red.) przyjechał na miejsce zdarzenia ze względu na kolejne zgłoszenie o zatrzymaniu funkcji życiowych pod tym samym adresem”

- dodał.

Wówczas kierujący zespołem ratowniczym podjął decyzję o siłowym wejściu do lokalu, aby upewnić się, że nie ma w nim osób potrzebujących pomocy.